post „po przejściach” :)

Maj 27, 2009

To chyba najdłużej i najwięcej razy tworzony post na tym blogu. Powstawał kilkakrotnie i z różnych (bardziej i mniej obiektywnych) przyczyn nigdy na blogu się nie pojawił. Ostatecznie uporałam się z moim rozwydrzonym komputerem i mam szczerą nadzieję, że to ostatnia wersja (jedną ręką teraz piszę, a drugą trzymam kciuki, żeby tak rzeczywiście było!!).

Ostatnie dni były dla nas wszystkich bardzo intensywne i zabiegane. Od wspólnego spotkania minęły już ponad dwa tygodnie. Czas ten poświęciliśmy na bezpośrednie kontakty z osobami, firmami i instytucjami, które mogą nam pomóc. Rozmowy z dyrektorami i kierownikami, a także szefami biur, sekretarkami i wszystkimi świętymi okazały się kolejnym nowym, niezwykle ciekawym doświadczeniem.

Działaliśmy w podzespołach: Magda ze Zbyszkiem, ja z Motylem (Anią;)) i Marcin (samotnik). Okazało się, że świetnie dobrałyśmy się z Motylem w naszym podzespole (ciekawe czy kogoś to szczególnie dziwi…). Ja po wejściu do sklepu lub biura rozpoczynałam i nawiązywałam pierwszy kontakt, a Motyl sprawnie kontynuowała i przeciągała rozmówcę na naszą stronę barykady. Jutro techniki te będziemy doskonalić przez kilka godzin wędrując Piotrkowską i namierzając kolejne cele. Warto zaznaczyć, że spotykamy się z naprawdę miłymi i ciepłymi reakcjami, a niektórzy nawet widzieli nas w telewizji:)

Kolejne wspólne spotkanie w niedzielę, po warsztatach cyrkowych, tradycyjnie podsumujemy wszystko co do tej pory udało się osiągnąć i wyznaczymy kolejne cele. Poza tym wszystkim jak zwyczajni studenci wpadamy coraz bardziej w wir zaliczeń, egzaminów, prac rocznych, licencjackich i magisterskich. Mam wrażenie, że gdyby zebrać to wszystko do jednego worka można by obdzielić naprawdę całkiem sporą grupę ludzi(w końcu studiujemy razem 8 kierunków, uczymy się 6 języków obcych, tańczymy, uprawiamy sporty, podróżujemy, pełnimy różne funkcje instruktorskie, a czasem nawet śpimy).

Ale nie marudzimy przecież (prawie), ani nie poddajemy się (choć czasem naprawdę nie jest łatwo).

Bo w końcu stać nas na to!

A przede wszystkim tego właśnie CHCEMY!

Miłego dnia!
Kasia


Czasu trzeba mi!

Maj 18, 2009

Marzenia to jedno. A codzienne życie to drugie. Ludzie często pytają mnie skąd biorę czas na to wszystko, czy mam jakieś alternatywne życie, inną ilość godzin w dobie? Otóż sama się czasem nad tym zastanawiam. Szczególnie w okresie sesji, która zbliża się wielkimi krokami. W życiu studenta, szczególnie studenta więcej niż jednego kierunku, a do tego instruktora ZHP, najbardziej dramatycznymi momentami w roku jest przełom stycznia i lutego oraz maja i czerwca. W zimie zmagamy sie z sesją, czy też sesjami, a do tego przygotowujemy kursy drużynowych, zastępowych, przybocznych czy też półkolonie i zimowiska. W czasie letniej sesji dochodzą wakacje, obozy, a czasem i jakiś certyfikat językowy. Czas nagle rzeczywiście staje się względny, na nic go nie starcza, znalezienie choć jednej wspólnej godziny, by pójść do firmy, radnego wydaje się niemożliwe. A jednak…

A jednak działamy, zaliczamy sesję, organizujemy wyjazdy, spełniamy marzenia… Jak to się dzieje? Właściwie trudno powiedzieć. Wcale nie jest tak, że to proste. Że nie mamy momentów kryzysu. Że nie budzimy się rano po nieprzespanej nocy nienawidząc świata i myśląc tylko o rzuceniu wszystkich zobowiązań. Ale ostatecznie zawsze się prędzej czy później udaje. Dlaczego? Oto jest ciekawe pytanie. Być może dlatego, że mamy świadomość, że sami wzięliśmy na siebie wszystkie te zobowiązania. To nasza świadoma decyzja, której konsekwencje ponosimy. Może dlatego, że w tych wszystkich chwilach zwątpienia jest w nas jednak wiara. Są obok ludzie. Wiemy po co, wiemy dla kogo i wiemy, że warto. Nawet jeśli te kilka razy w roku mamy ochotę wszystko rzucić, wyjechać na koniec świata i nigdy nie wrócić. Ale wrócimy. Będziemy. Bo jakże mogłoby być inaczej? Wybraliśmy swoją drogę. Drogę niełatwą, ale wspaniałą. Drogę walki z biernością, drogę samorozwoju, drogę idealizmu, który czasem graniczy wręcz z naiwnością. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Ale też nie mam wątpliwości, że ostatecznie zrobimy, co mamy zrobić, po to by po wszystkich obecnych zobowiązaniach rzucić się w wir kolejnych marzeń i wyzwań. Dlaczego? A dlaczego nie?

A.


Cytat na dziś

Maj 15, 2009

Każdy ma prawo marzyć inaczej.

Paulo Coelho


Baada ya dhiki faraja

Maj 11, 2009

Dni mijają i to w jakimś przyspieszonym tempie… Mimo, że praca ciągle w toku, to sprawy posuwają się do przodu znacznie wolniej niż byśmy tego chcieli.

Ale cóż nie ma co marudzić! Trzeba zwyczajnie próbować dalej.

Jesteśmy po kolejnym spotkaniu, tym razem na Widzewie:) Kolejne zmiany w naszej strategii, nowe propozycje i pomysły, gdzie można by się udać. Może nawet sam pan prezydent Kwaśniewski dopomoże:D Albo chociaż ktoś w poleconej ubojni:P No próbujemy naprawdę na wszelkie możliwe sposoby, a jak będzie trzeba to zostaniemy nawet kibicami RTS 😛

Baada ya dhiki faraja – stare przysłowie w języku suahili, mówi ‚po kłopotach przychodzi spokój’. Na pewno i tym razem tak będzie!:)


Cytat na dziś

Maj 8, 2009

Wszyscy marzymy, lecz nie tak samo. Ci, co śnią nocą – w najgłębszych zakamarkach umysłu – budzą się, by odkryć próżność swych snów. Ci natomiast, co za dnia marzą, to ludzie niebezpieczni, ponieważ mogą – oczy mając otwarte – wprowadzić swoje marzenia w czyn.

T.E. Lawrence


Refleksje tym razem pozaradiowe :P

Maj 7, 2009

W radiu można nas posłuchać, tutaj można o nas czytać, w telewizji można było nas zobaczyć. Subiektywne odczucie jest takie, że jest o nas całkiem głośno 🙂 Martwi tylko jedno – jak na razie nie widać, by ktoś więcej chciał nam pomóc. Na ostatnim naszym wspólnym spotkaniu ustaliliśmy, że odłożymy na trochę telefony, a naszym priorytetem staną się firmy, do których fizycznie możemy pójść. Walka o pozyskanie sponsorów trwa nadal i powiedziałbym, że wchodzi w zasadniczą fazę – fazę rozstrzygnięć. Wiara ponoć czyni cuda, a determinacja może wiele więc (po raz kolejny) nie poddamy się. 🙂 Pozostaje nam liczyć na końcowy sukces, bo przecież są ludzie, którzy już nam pomogli, więc mam nadzieje, że znajdą się też następni chętni.

W sobotę kolejne nasze spotkanie podsumowujące działania, a wszystkim innym, którzy nas lubią i w nas wierzą polecam słuchanie rozgłośni radiowych, bo pewnie nie raz jeszcze można nas będzie usłyszeć. 🙂

Tymczasem pozdrawiam wszystkich 🙂

Zbyszek

A na koniec zostawię Was z taką przyjacielską poradą: jeśli marzysz o zrobieniu czegoś, nie widzę powodu dlaczego miałoby Ci się nie udać 🙂


Radiowe refleksje

Maj 4, 2009

Radia, ze wszystkich mediów z jakimi mieliśmy okazję współpracować, wydają sie być najbardziej zainteresowane nasza wyprawą. Być może dlatego, że jest ich stosunkowo najwięcej. 🙂 Do tej pory byliśmy już w radiu Żak, Planeta, RSC, Victorii, a kilka dni temu mieliśmy okazję nagrywać w radiu Vox, dzięki czemu będzie można usłyszeć o nas zarówno w Vox właśnie, ale i w radiu Eska oraz Rock. A wszystko dzięki informacji prasowej, którą po długich wysiłkach wysłaliśmy do mediów w naszym mieście. Skutek był niemal natychmiastowy, dzień po wysłaniu informacji, zadzwonił do mnie miły pan z radia Eska oferując nie tylko nagranie jeszcze tego samego dnia, ale i pomoc w postaci rad czy informacji od osób, które na Kilimandżaro były. Z pierwszej propozycji już skorzystaliśmy, z drugiej skorzystamy z pewnością wkrótce.  Tymczasem próbujemy zdobyć nagrania naszych radiowych zmagań, żebyście mogli nie tylko o nich poczytać, ale i posłuchać. Oprócz tego jak zwykle szukamy sponsorów oraz przygotowujemy materiały dla jednego z nich – drukarni MiW, która postanowiła rozpocząć z nami współpracę.  Już wkrótce będziecie więc mogli poczytać o nas na ulotkach, plakatach, a także otrzymać kalendarzyki wyprawy.

Pozdrawiam

A.