Czasu trzeba mi!

Maj 18, 2009

Marzenia to jedno. A codzienne życie to drugie. Ludzie często pytają mnie skąd biorę czas na to wszystko, czy mam jakieś alternatywne życie, inną ilość godzin w dobie? Otóż sama się czasem nad tym zastanawiam. Szczególnie w okresie sesji, która zbliża się wielkimi krokami. W życiu studenta, szczególnie studenta więcej niż jednego kierunku, a do tego instruktora ZHP, najbardziej dramatycznymi momentami w roku jest przełom stycznia i lutego oraz maja i czerwca. W zimie zmagamy sie z sesją, czy też sesjami, a do tego przygotowujemy kursy drużynowych, zastępowych, przybocznych czy też półkolonie i zimowiska. W czasie letniej sesji dochodzą wakacje, obozy, a czasem i jakiś certyfikat językowy. Czas nagle rzeczywiście staje się względny, na nic go nie starcza, znalezienie choć jednej wspólnej godziny, by pójść do firmy, radnego wydaje się niemożliwe. A jednak…

A jednak działamy, zaliczamy sesję, organizujemy wyjazdy, spełniamy marzenia… Jak to się dzieje? Właściwie trudno powiedzieć. Wcale nie jest tak, że to proste. Że nie mamy momentów kryzysu. Że nie budzimy się rano po nieprzespanej nocy nienawidząc świata i myśląc tylko o rzuceniu wszystkich zobowiązań. Ale ostatecznie zawsze się prędzej czy później udaje. Dlaczego? Oto jest ciekawe pytanie. Być może dlatego, że mamy świadomość, że sami wzięliśmy na siebie wszystkie te zobowiązania. To nasza świadoma decyzja, której konsekwencje ponosimy. Może dlatego, że w tych wszystkich chwilach zwątpienia jest w nas jednak wiara. Są obok ludzie. Wiemy po co, wiemy dla kogo i wiemy, że warto. Nawet jeśli te kilka razy w roku mamy ochotę wszystko rzucić, wyjechać na koniec świata i nigdy nie wrócić. Ale wrócimy. Będziemy. Bo jakże mogłoby być inaczej? Wybraliśmy swoją drogę. Drogę niełatwą, ale wspaniałą. Drogę walki z biernością, drogę samorozwoju, drogę idealizmu, który czasem graniczy wręcz z naiwnością. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Ale też nie mam wątpliwości, że ostatecznie zrobimy, co mamy zrobić, po to by po wszystkich obecnych zobowiązaniach rzucić się w wir kolejnych marzeń i wyzwań. Dlaczego? A dlaczego nie?

A.