Syndrom hobbita

Czerwiec 18, 2009

Moje co jakiś czas pojawiające się przemyślenia mają zazwyczaj coś wspólnego z telewizją, nie chciałbym jednak by ktokolwiek pomyślał, iż czas spędzony przed ekranem przedkładam nad możliwości propagowania naszej wyprawy i próby załatwiania ważnych kwestii afrykańskich. Nic z tych rzeczy! Po prostu wolne chwile w charakterze odpoczynku spędzam na siedząco obserwując zmieniające się obrazy na moim (prawie) 60-calowym ekraniku. 😛

A teraz do rzeczy czyli do własciwych refleksji telewizyjnych 🙂 Jak się domyślacie pewnie po tytule news’a mowa będzie o filmie który w dniu jutrzejszym (tj piatek) zostanie wyświetlony przez pewną trzyliterową stację telewizyjną a jego bohaterem są: … … hobbici. Władca Pierścieni wszakże to opowieść właśnie o tych stworzeniach ( między innymi 😛 ). I co robi taki hobbit? Otóż taki hobbit jest mały, mały w porównaniu ze wszystkim co go otacza i w większości przypadków przytłacza. Dalej: taki hobbit porywa się na misję praktycznie niewykonalną nie znając nawet drogi i nieświadomy tego, co go może na niej spotkać. Wreszcie taki hobbit zabiera na tą misję swoją drużynę – niewielką ilość ludzi, na których może polegać i którzy zwiększają jego wiarę w powodzenie wyprawy.

Analogie do takiego hobbita są więc dosyć jasne – my również jesteśmy mali w otoczającym nas świecie, porywamy się na coś, co wielu określiło jako „prawie niewykonalne” w towarzystwie ciekawych przyjaciół. I tym sposobem zapadliśmy na syndrom takiego właśnie sobie hobbita 😀 Pozostaje tylko jak zawsze jedna kwestia dopełniająca całego obrazu – Frodo doszedł do celu 😛 Więc i my musimy 😀

Frodo i koledzy wieczorem w TV a także nieprzerwanie na kartach trylogii Tolkiena – polecam bliższe zgłebianie tytułowego zagadnienia 😛

wasz
Zbyniu 😀