Do zobaczenia!

Lipiec 19, 2009

Już za parę chwil czwórka z nas wyjedzie na obóz do Rumunii. Jedyną osobą, która pozostanie w Polsce będzie Marcin John, choć w Polsce to też duże słowo, nie siedzi on bowiem w Skierniewicach, ale w Starachowicach, na obozie ze swoim hufcem. Bądź co bądź będzie jednak jedyną osobą, która odbierać będzie telefony. My mamy nadzieję mieć w Rumunii dostęp do Internetu, lecz czy będziemy go mieli rzeczywiście – czas pokaże. Na wszelki wypadek więc już teraz życzymy wam dobrych dwóch kolejnych tygodni lipca. A zanim pojedziemy podzielimy się z Wami ustaleniami z naszego sobotniego spotkania.

Pierwsze i podstawowe ustalenie jest niestety wciąż to samo – czekać. Losy naszej wyprawy rozegrają się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Czekamy na decyzję kilku ważnych dla nas miejsc, w których obiecano nam pomoc i wiele wskazuje na to, że nie były to tylko obietnice – przede wszystkim dość zaawansowany etap rozmów i działań. Jeżeli uda nam się doprowadzić wszystko do szczęśliwego końca, 31 lipca kupujemy bilety i lecimy. Ich cena na szczęście nie wzrasta. A jeśli się nie uda? Wówczas będziemy się zastanawiać nad przesunięciem terminu wyprawy. Mamy nadzieję, że to nie nastąpi. Jednak nawet jeśli, jedno jest pewne – pojedziemy tam. Cokolwiek się stanie, z jakimkolwiek kryzysem będziemy musieli jeszcze walczyć – pojedziemy. Staniemy na tym szczycie dla siebie, dla Was, dla wszystkich, którzy nas wspierają, w nas wierzą. Dla właścicieli metrów, dla tych, którzy rozgłaśniają naszą akcję, dla każdego, kto choć przez sekundę się w nasz projekt zaangażował.

Przed wyjazdem podjęliśmy jeszcze kilka działań, przede wszystkim w celu nagłośnienia akcji „Kup nam metr wysokości”. W piątek nagrywaliśmy w telewizji Toya, dziś spisaliśmy jeszcze kilka ważnych nazwisk osób, do których warto o nas napisać. Mamy nadzieję, że informacja o naszej akcji pojawi się na stronie Chorągwi, może również ZHP, a przynajmniej jednego z jej czasopism – Na Tropie. Z pewnością akcja „Kup nam metr wysokości” w ostatnim czasie jest jednym z naszych priorytetów. Po pierwsze dlatego, że wspomaga fundusz naszej wyprawy i wbrew pozorom jest to wsparcie niemałe, powiedziałabym, że w pewien sposób może nawet zaważyć na decyzji o wyjeździe. Po drugie, przyczynia się do rozpowszechnienia naszej idei. A po trzecie… pozwala nam wierzyć,  że to ma sens. Że nie jesteśmy sami. Teraz, kiedy kryzys przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania, ta odrobina motywacji jest dla nas niezwykle ważna. Trudno jest czasem nie zwątpić. Ale wystarczy spojrzeć na listę właścicieli metrów, popatrzeć na Wasze opisy na gg o naszej akcji, poczytać Wasze maile czy chociażby słowa wsparcia wypisywane w tytułach przelewu… i znów wiemy, wiemy na pewno, że warto. Dziękuję Wam za to. Szczególnie teraz, kiedy każda kolejna zła wiadomość powoduje ogromną demotywację, wątpliwości – czy się uda? Dzięki Wam przypominam sobie, że uda się na pewno. Nie ma przecież innego wyjścia  Dziękuję za wsparcie, za chwile wzruszenia przy odświeżaniu strony konta, na którym pojawiają się wciąż nowe nazwiska.

Pozdrawiam ciepło w ciągu ostatnich chwil w Polsce!

A.

Reklamy