Jambo Rafiki!

Lipiec 21, 2009

Zbliża się powoli finisz. Tylko jaki on będzie?! Zupełnie tego jeszcze nie wiemy i co gorsza nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale na pewno jesteśmy dobrej myśli.
Magda, Zbyszek, Kasia i Ania w Rumuni. Ja z kolei w Starachowicach na obozie pod namiotem. Możliwości naszego działania są więc ograniczone. No cóż, trzymamy rękę na pulsie i zobaczymy co jeszcze da się zrobić
Już naprawdę niewiele potrzeba, konieczne jest dopięcie ostatnich spraw, które są w toku i jeżeli wszystkie pójdą pomyślnie – uda się.
Chociaż nie powiem, że nie potrzebujemy wielu zbiegów okoliczności i mnóstwa szczęścia No i wciąż liczymy na waszą pomoc Akcja metrów wysokości nadal trwa.
Z pozytywnych, a związanych z Afryką spraw muszę nadmienić, bo jeszcze wcześniej tego nie robiłem, że w moim indeksie widnieje piękna piątka i to z wykrzyknikiem z SUAHILI 😀 hihihihi. Ukończyłem wyobraźcie sobie dwa semestry co daje mi zdolności językowe na poziomie A1:D hihihi. Nie powiem, żebym był w stanie cokolwiek przetłumaczyć, szczególnie jak szanowni przewodnicy zaczną mówić szybko i biegle i z dialektem.. ale, ale! Od czegoś trzeba zacząć
Druga pozytywna nowinka jest taka, że od października zostanę studentem drugiego kierunku i tu zgadywanka, zgadywanka.. cóż by to mogło być 😀 Czyżby prawo? Nie, nie… czyżby medycyna? E, e. To wszystko wciąż za rozsądne… Może powrót na politechnikę i biotechnologię? Otóż moi drodzy – nie. Żeby już zostać w naszej konwencji, dostałem się na Afrykanistykę 😀
Czy to rozsądne? Czy to przyszłościowe? Czy to proste?
Poproszę o inny zestaw pytań 😛 Jedyne na co mogę teraz powiedzieć, to na pewno jest to fascynujące Poza tym cóż… robię to stosunkowo szybko, więc może nie zdąży do mnie dotrzeć… e, no.. z czym to się wiąże na razie cieszę się bardzo, a jak długo to potrwa zobaczymy;)
Z cuchnącego (starymi, wilgotnymi kocami i materacami) namiotu typu NS, który na czas obozu pełni funkcję mojego małego domku – relacjonował dla was Marcin John